STACJA CZYTELNICZA – „Elementarz Stylu”

28 Sty

„Elementarz stylu” Kasi Tusk pojawił się na mojej świątecznej wishliście. Musiałam być bardzo grzeczna, bo pod choinką znalazłam właśnie tę pozycję. Pierwsza rzecz, na którą zwróciłam uwagę to przepiękne wydanie. Okładka utrzymana w minimalistycznym stylu, takim, jaki lubię najbardziej. Co więcej nie jest papierowa, a obłożona materiałem. Kojarzy mi się ze starymi dobrymi książkami.

Już jakiś czas temu mogliście przeczytać recenzję książki o podobnej tematyce: STACJA CZYTELNICZA ? ?Slow Fashion? ? czyli porządkowanie garderoby z Jonanną Glogaza

Elementarz stylu 2

Postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią na jej temat, ponieważ poniekąd wpisuje się ona w tematykę mojego bloga. Ile czasu codziennie spędzamy przed lustrem? Jeśli dobrze zorganizować swoją garderobę, zredukujemy go do minimum, przez co zyskamy naprawdę sporo wolnego.

Na początku myślałam, że to kolejna pusta książka o modzie. Zanim zdecydowałam się umieścić ją na mojej wishliście, przeczytałam mnóstwo opinii na jej temat. Pozytywne komentarze sprawiły, że bardzo zapragnęłam ją mieć. Chciałam przekonać się na własnej skórze czy faktycznie jest godna uwagi.

Nie wiem czy już Wam kiedyś o tym mówiłam, ale bardzo lubię tego typu książki. Najchętniej pochłonęłabym wszystkie poradniki świata. Mogłabym czytać je non stop. Tak upodobałam sobie ten gatunek, że największą część mojej domowej biblioteczki zajmują właśnie takie pozycje.

Elementarz stylu 1

Gdybym chciała to rozprawiłabym się z nią już po kolacji wigilijnej. Muszę przyznać, że naprawdę dobrze czyta się książkę Kasi. Musiałam powstrzymywać się, by nie pochłonąć jej za jednym razem.

Książka podzielona jest na cztery części – w każdej znajduje się po kilka rozdziałów. Wszystkie z nich zawierają sporo zdjęć, które świetnie obrazują to, co aktualnie opisuje autorka. Stroje, które zobaczymy w książce są wprost idealne. Od dawna szukam prostej czarnej sukienki i karmelowego płaszcza, które wymyśliłam sobie w głowie (najczęściej jednak jest tak, że nigdzie nie potrafię znaleźć wymarzonego kroju). Perfekcyjne ubrania zobaczyłam właśnie w Elementarzu!

Elementarz stylu 3

Kasia bierze pod lupę naszą garderobę i uświadamia nam, czemu nie mamy się w co ubrać. Radzi również jak powinnyśmy postępować, by już nigdy nie mieć tego problemu. Zabiera nas także w podróż po najmodniejszych zakątkach świata i mówi, jakimi elementami stroju warto się inspirować. Ostatnia część podoba mi się chyba najbardziej i wcale nie dotyczy ubrań 😉

Po przeczytaniu całej książki wiemy dokładnie czym powinnyśmy się kierować chcąc wyglądać dobrze. Kasia nie zostawia pytań bez odpowiedzi. Po książkę warto sięgnąć jeśli podoba nam się garderoba Kasi. Tak idealna w swojej prostocie.

Nie będę już więcej zdradzać. Jeśli chcecie zawsze wyglądać i czuć się dobrze, ta książka przeznaczona jest dla Was. Jeśli pragniecie już więcej nie marnować czasu na bezcelowe stanie przed lustrem, koniecznie sięgnijcie po tę pozycję. A może marzycie o staniu się kobietą z klasą? Zapraszam do lektury Elementarza, bo naprawdę warto!

Nie jest to wpis sponsorowany, wszystko w nim zawarte to moja osobista opinia.

Zachęcam do zapisania się do mojego NEWSLETTERA, by być zawsze na bieżąco (zerknijcie na prawą kolumnę, pod moim zdjęciem). Oprócz tygodniowego podsumowania, w mailach będziecie otrzymywać prezenty-niespodzianki, których nie znajdziecie na blogu. 

  • Ja za to nie czytam prawie żadnych poradników! Ale ten mnie nawet zaciekawił. Może jak kiedyś wpadnie mi w ręce, to go przeczytam 😉

  • 0jla

    Ja też bardzo lubię poradniki. Książki nie wzięłam jeszcze do rąk, a już byłam zachwycona materiałem z jakiego zrobiona jest okładka, niby nic, ale taki mały szczegół może wpłynąć na pozytywny wygląd 🙂 W samej książce troszkę brakuje mi właśnie opisów skąd dane ubranie jest. Prawdopodobnie na większość nawet nie byłoby mnie stać 😀 ale mogłyby znaleźć się tańsze odpowiedniki, myślę, że byłoby to pomocne 🙂

    • Wydanie jest naprawdę świetne 🙂 Masz rację, fajnie, gdyby pod każdym zdjęciem pojawił się podpis z informacją skąd pochodzi dana rzecz. Ubrania z książki przewijają się również na blogu Kasi, więc może uda mi się ustalić, gdzie kupione zostały upatrzone przez mnie perełki.