ZORGANIZUJ SIĘ – „Żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce!”

17 Lut

Każdy przynajmniej raz w życiu, wypowiedział to zdanie (u mnie najczęściej zdarzało się to w trakcie sesji). Mając mnóstwo kreatywniejszych i przyjemniejszych rzeczy do roboty, nauka do egzaminów czy inne obowiązki najchętniej odłożyłabym na dalszy plan. No bo co przyjemnego może być we wkuwaniu norm budowlanych czy w nauce do obszernego kolokwium? Czasem jednak lepiej zrobić coś od razu i nie zaprzątać sobie tym głowy przez resztę dnia czy tygodnia. No dobrze, wszystko ładnie, pięknie, ale jak sprawić, by mi się chciało tak jak mi się nie chce?

1

Wyznacz sobie cel, który chcesz osiągnąć.

Praca, którą wykonujesz zawsze musi do czegoś prowadzić. Jeśli za coś się bierzesz, robisz to po coś. Np. nauka do egzaminu przybliży Cię do celu, jakim jest otrzymanie tytułu naukowego, który umożliwi zatrudnienie w wymarzonej firmie, a zdobyta wiedza pomoże w założeniu własnej działalności. Wszystkie działania podejmujemy najczęściej z własnej nieprzymuszonej woli. Nie chcesz chyba zrezygnować z czegoś, na co pracowałeś tyle lat?

Wysypiaj się.

To podstawa podstaw. Dobry sen jest lekarstwem na wszystko. Zmęczenie, potęguje wrażenie nicniechcenia i niezadowolenia. Po nieprzespanej nocy jesteśmy nieefektywni i znużeni. Powinieneś poznać siebie na tyle dobrze, by wiedzieć jaka dawka snu jest dla Ciebie odpowiednia i miarę możliwości się jej trzymać.

Zaczerpnij świeżego powietrza.

Dzięki temu odświeżysz swój umysł i nabierzesz energii do dalszego działania. Jeśli nie masz możliwości wyjścia na zewnątrz, przewietrz chociaż pokój, w którym pracujesz. Od razu poczujesz ulgę i przypływ dobrej energii.

Pomyśl sobie, że nie jesteś sam.

Może wydawać się to śmieszne, ale mi zawsze ułatwia to zadanie. Czuję się o wiele bardziej komfortowo jeśli wiem, że nie jestem osamotniona w robieniu czegoś niezbyt przyjemnego i że duża część społeczeństwa zmaga się z tym samym. Pomaga mi to zmobilizować się i skończyć użalać nad sobą.

Myśl o pozytywach i wyznaczaj nagrody.

Pomyśl o wolnym czasie, który zyskasz jeśli skończysz wykonywać dane zadanie. Czy nie warto się dla niego poświęcić? Jeśli uda Ci się zrobić coś o godzinę szybciej niż zakładałeś, zaoszczędzony czas możesz poświęcić na przeczytanie fragmentu ulubionej książki, zobaczenie serialu lub wieczorny jogging. Jednym słowem – na wszystko co lubisz. Po wykonanej pracy warto wyznaczać sobie nagrody, które niesamowicie motywują i sprawiają, że od razu staje się ona przyjemniejsza.

Nie zostawiaj wszystkiego na ostatni moment. 

W przeciwnym wypadku, ogrom pracy, jaki musisz włożyć w wykonanie zadania może Cię przytłoczyć i tym bardziej nie będzie Ci się chciało. Lepiej rozłożyć sobie ją na etapy i codziennie zbliżać się do celu. Warto założyć sobie zapas czasowy, ponieważ najczęściej zadanie rozwleka się w czasie.

Im szybciej zabierzesz się za wykonanie zadania, tym szybciej skończysz.

I będziesz mógł robić to, co lubisz. Po co odkładać coś w nieskończoność i ciągle zaprzątać sobie tym głowę? Nie lepiej wykonać nielubiane zadanie od razu, by poczuć ulgę? W ten sposób zrzucisz z siebie zbędny balast. Odzyskasz świeżość umysłu i będziesz mógł zająć się czymś przyjemnym.

Odpuść jeśli masz czas.

Jeśli termin jest dość odległy, a nie potrafisz zmobilizować się, by akurat dzisiaj wziąć się do pracy – odpuść. Bywają takie dni, kiedy nic nie wychodzi, wszystko leci nam z rąk i najchętniej od rana do wieczora leżelibyśmy w łóżku z pudełkiem lodów i ulubioną książką. Nic na siłę. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas może mieć słabszy dzień. Warto czasem wsłuchać się w swoje wnętrze i nie działać wbrew sobie.

2

Polecam wypróbować powyższe rady. Może u Was również się sprawdzą i pomogą zmotywować się do wykonywania niezbyt lubianych zadań. Koniecznie podzielcie się w komentarzach swoimi sposobami wyjścia ze stanu „nicniechcenia”.

Zachęcam do zapisania się do mojego NEWSLETTERA, by być zawsze na bieżąco (zerknijcie na prawą kolumnę, tuż pod moim zdjęciem). Oprócz tygodniowego podsumowania, w mailach będziecie otrzymywać prezenty-niespodzianki, których nie znajdziecie na blogu. 

  • U mnie największy problem to wysypianie się… Tak to jest przy małych dzieciach. Świetne rady. Dzięki 🙂

    • Tak, małe dzieci zmieniają wszystko i obracają nasz świat o 180 stopni. Jeszcze nie zakosztowałam macierzyństwa, ale wiem z opowieści znajomych i rodziny 😉 W takich sytuacjach najlepiej planować zadania, które są długoterminowe. Przy dzidziusiu niestety nigdy nie wiemy co się wydarzy 🙂

  • Ewa

    Oj, wysypianie się zdecydowanie i u mnie szwankuje…:/ Ale pracuję nad tym 🙂

    • U mnie też baaaardzo szwankowało, ale pomogło mi ustalenie sobie stałych godzin snów. Niestety teraz czeka mnie semestr inżynierski i nie wiem czy uda mi się to utrzymać. Myślę, że jestem teraz o wiele bardziej zorganizowana niż np. rok temu, dlatego mam nadzieję, że znajdę czas na robienie projektu inżynierskiego w ciągu dnia 😉

  • To u mnie wygląda to tak, że najpierw daję sobie czas do namysłu i zastanawiam się jak podejść do tematu. Jak tylko on się pojawi to zaczynam pracę. Nigdy nie odkładam czegoś na ostatnią chwilę, bo jestem tym typem, który martwi się na zapas i tylko zafundowałabym sobie wiele niepotrzebnego stresu 😉

    • Oj, znam to! Niesamowicie się stresuję jeśli mam mało czasu np.do oddania projektu na uczelni albo wykonania ważnego zadania. Ciągle nad tym pracuję, ale jest bardzo ciężko, dlatego staram się zawsze zostawiać sobie rezerwę czasową 😉

  • Wysypianie się i świeże powietrze – potwierdzam! U mnie te dwa sposoby działają najlepiej 😉 Jak jestem niewyspana, to już wiem, że niewiele tego dnia zrobię, a świeże powietrze zawse dodaje mi pozytywnego kopa 😉
    Fajne te Twoje sposoby 😉

    • Tak, zgadzam się w 100%. Te dwie rzeczy to podstawa w prawidłowym funkcjonowaniu 🙂

  • Ja staram się dawać sobie dobre słowo, kiedy coś mi wyjdzie i nie mieć wyrzutów sumienia, jeśli coś mi się nie udało. Wszystko po mału 🙂 Strasznie mobilizujący post, tego było mi trzeba 🙂

    • Nie możemy przejmować się porażkami, bo wiadomo, że w życiu każdego się one pojawiają. Najważniejsze jest to, by wyciągać z nich wnioski i nie powtarzać ich już w przyszłości 🙂

  • Nagradzanie działa. Przynajmniej u mnie 😉
    Ja jeszcze dodam, że czasem warto połączyć coś mało przyjemnego z czymś atrakcyjnym. Nie zawsze się da, ale można próbować. Ja zwykle sprzątam słuchając podcastów na przykład.

    • Mam tak samo 🙂 To dobry sposób na osobisty rozwój, w czasie wykonywania banalnej czynności, na której nie musimy skupiać swojej uwagi w 100%.

  • 0jla

    Mnie mało co motywuje, zazwyczaj myślę wtedy, że nie tylko ja może jestem w takiej sytuacji i to mnie pociesza 😀

    • Powstanie niedługo osobny artykuł o motywacji. Może znajdziesz w nim coś ciekawego 🙂

  • U mnie największy problemem jest odkładanie wszystkiego na potem 🙂 tytuł doskonale podkreśla to, co czuję przed pisaniem magisterki. Motywacjo przybywaj 🙂 pozdrawiam!

    • archistacja

      Jestem teraz na semestrze inżynierskim i doskonale wiem, co czujesz. Czasem jest naprawdę ciężko się zmotywować, ale jakoś daję radę 😉