ŻYJ LEPIEJ – z jakim przystajesz, takim się stajesz

Postanowiłam rozpocząć cykl artykułów na temat lepszego życia. Pomyślicie sobie pewnie: „Ale jak to? Przecież nie mam większego wpływu na to co mnie spotyka”. Chciałabym uświadomić Was, że nie do końca tak jest i że nasze życie zależy przede wszystkim od nas samych. Od jakiegoś czasu żyję w przekonaniu, że naszą codzienność możemy zaprojektować po swojemu. Nie trzeba poddawać się presji innych, żyć w smutku, strachu czy męczyć się z każdym kolejnym dniem. Nie o to przecież chodzi. Mamy jedno życie i powinniśmy jak najlepiej i najpełniej je wykorzystać, przede wszystkim do robienia rzeczy, na które mamy ochotę.

1

Pierwszy artykuł dotyczyć będzie naszego otoczenia. Uważam, że chcąc polepszyć jakość życia, powinniśmy najpierw przyjrzeć się naszym znajomym i środowisku, w jakim przybywamy. Od dziecka rodzice powtarzali nam, że mamy uważać na to, w jakim towarzystwie się obracamy. Pytali jak mają na imię nasi koledzy, gdzie mieszkają i co robią w wolnym czasie. Kiedyś wydawało nam się to głupie, bo przecież to wyłącznie nasza sprawa z kim się zadajemy i przyjaźnimy. Ja sama, dopiero niedawno odkryłam jak słuszne jest przysłowie, które słyszeliśmy z ust rodziców: „z jakim przystajesz, takim się stajesz”. Tak wiele prawdy jest w sformułowaniu, którego jako dziecko nie rozumiałam.

To jakimi ludźmi się otaczamy ma ogromny wpływ na nasze zachowanie, samopoczucie i to, jacy jesteśmy. Nie mamy kontroli nad przejmowaniem nawyków od naszych znajomych. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że przebywając z kimś, zabieramy malutki jego pierwiastek. Najczęściej jest tak, że sami tego nie zauważamy, natomiast nasi bliscy od razu to dostrzegają.

2

Każdy z nas miał w dzieciństwie kolegę, który był grzecznym i najbardziej poukładanym chłopcem w okolicy. Bawił się tylko w „dozwolone gry”, zawsze był w domu na czas, miał szacunek do starszych, nigdy nie przeklinał. Największym zdziwieniem było zobaczenie go po latach. Przypadkowe spotkanie na ulicy. On ubrany w poszarpany dres, z puszką piwa w ręce, wypowiadający co drugie słowo „ku…”. Jak to się stało?

Otoczenie ma na nas ogromny wpływ. Warto przebywać w towarzystwie, które nas wspiera i dopinguje w dążeniu do celu. Gdy trzeba pocieszy i rozśmieszy, upewniając nas w przekonaniu, że to co robimy jest słuszne. Ważne jest, by wśród znajomych być i czuć się sobą. Powinni oni akceptować nas takimi, jacy jesteśmy.

Do myślenia dała mi historia opowiedziana jakiś czas temu przez moją koleżankę. Może to przykład trochę banalny, ale idealnie ilustruje to, o czym mówię. Było to przed niesamowicie trudnym egzaminem. Przyszła na uczelnię jakby nigdy nic, bo całą wiedzę miała w małym palcu. Podeszła do znajomych ze studiów, którzy w tym samym dniu mieli ten sam ustny egzamin. Słysząc jęki, skomlenia i słowa niedowierzania w możliwość zdania, nie wytrzymała. Ona, najbardziej opanowana i wygadana dziewczyna jaką znam, tak strasznie się zestresowała, że nie umiała wydobyć z siebie słowa.

Jej znajomi – negatywnie nastawione do życia osoby, „pożeracze” energii, zamiast się wzajemnie wspierać, dołowali i nakręcali się. To najgorsze co może nas spotkać przed egzaminem, rozmową kwalifikacyjną czy trudnym sprawdzianem. Czy nie wystarczyłoby powiedzieć: „Wiesz co, na pewno będzie dobrze. Dasz radę!”. Marudzenie i niedowierzanie nie pomoże w osiągnięciu celu. Jedyne co, to może przeszkodzić i zniechęcić.

3

Nie chodzi oczywiście o to, by od razu odrzucić wszystkie osoby, które są w złym humorze czy mają gorszy dzień. Dajmy im szansę. Spróbujmy zarazić ich naszą pozytywną energią. Jeśli się nie uda, najlepiej z nimi nie przebywać w kryzysowych sytuacjach.

Niesamowicie ważne jest otaczanie się inspirującymi i motywującymi ludźmi. Takimi, którzy myślą pozytywnie i mają głowę pełną pomysłów. Ta garstka znajomych może dać nam naprawdę sporo. Jako ludzie jesteśmy bardzo podatni na wpływy innych. Taka już nasza natura i niemożliwe jest, by ją pokonać. Jedyne co możemy zrobić, to dobrze wybrać. Wybrać i czerpać jak najwięcej dobrej energii i pozytywnych nawyków 🙂

Dajcie znać w komentarzach co sądzicie o wpływie towarzystwa na nasze życie. Macie jakieś życiowe przykłady?

11 thoughts on “ŻYJ LEPIEJ – z jakim przystajesz, takim się stajesz

  1. Ja zawsze byłam tą spokojniejszą dziewczyną w klasie, która nigdy nie imprezowała. Po gimnazjum zostałam w liceum, które było jakby w jednym budynku i została ze mną jedna dziewczyna. Wcześniej się lubiłyśmy, ale nie miałyśmy tematu do rozmowy, bo ona na przekór była tą, której wszędzie było pełno. W liceum strasznie się zaprzyjaźniłyśmy i – co dziwne – to nie ona pociągnęła mnie w tą swoją „szaloną” stronę, tylko ja ją w tą spokojniejszą 🙂 Strasznie duży wpływ ma na nas otoczenie, w którym przebywamy 🙂 Nieskromnie uważam, że gdyby nie nasza przyjaźń to nie wiadomo co teraz byłoby z tej mojej przyjaciółki… 🙂

    1. Powiem szczerze, że to bardzo mało spotykana sytuacja. Najczęściej zdarza się tak, że to te szalone osoby pociągają za sobą spokojniejsze koleżanki. Dzięki za to, że podzieliłaś się tą ciekawą historią 🙂

  2. otoczenie jest bardzo ważne. zazwyczaj tak jest, że ludzie otaczają się podobnymi do siebie. działa to również tak, że upodabniają się do swojego towarzystwa. dlatego warto uważnie je sobie dobierać. ludzie wokoło mogą motywować, ale mogą też ciągnąć w dół.

  3. To prawda, sama czuję, gdy zbyt dług przebywam z nieodpowiednimi osobami, że tracę energię do życia! Dużo siły natomiast dodają mi różne grupy na FB i fora, gdzie spotykam osoby o podobnych zainteresowaniach, co moje, uskrzydlają 🙂

  4. Ja nie lubię, kiedy ktoś z natury jest marudą. Taka osoba jest dla mnie strasznie irytująca i nie mogę z nią przebywać zbyt długo, bo od razu się wkurzam i jest we mnie automatycznie za dużo złej energii 😉
    W ogóle mega fajny pomysł na te obrazki!

  5. Jak najbardziej się z Tobą zgadzam, bo sama długo szukałam znajomych „na siłę” albo tłumaczyłam sobie zachowania toksycznych osób ich gorszymi dniami lub złym humorem albo moją winą. Miałam dużo kompleksów – niektóre zostały do dziś, po innych widać ślady. Dziś, gdy zmieniłam otoczenie i odcięłam się raz na zawsze od tych, którzy nie mieli żadnych wartości albo mnie demotywowali do działania, czuję się o wiele lepiej. Tkwiąc w takiej toksycznej znajomości nieświadomie zaczynamy się dopasowywać do toksycznych osób. Podglądamy ich nawyki, sposób zachowania, mówienia, itp. Ważne, aby w porę przetłumaczyć sobie, że nie o to chodzi i nic na siłę.
    Pozdrowienia http://olamabloga24.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *