„Przewodnik po wnętrzach” – skąd wziął się pomysł, co to takiego i dlaczego nie będzie dostępny za darmo?

Nawet nie wiecie, jak długo zbierałam się w sobie, zanim podzieliłam się informacją, że piszę „Przewodnik po wnętrzach”. Na początku myślałam, że opowiem o nim dopiero, gdy będzie gotowy, ale ostatecznie stwierdziłam, że przecież ma on być dla Was, dlatego powinien jak najlepiej wpisywać się w Wasze oczekiwania i potrzeby.

Dzisiejszy artykuł będzie nie tylko o Przewodniku, ale też o moim podejściu do działalności w sieci. Od pewnego czasu mam przemyślenia, którymi muszę się z Wami podzielić, a ankieta, którą przeprowadziłam, przekonała mnie do tego, że powinnam zrobić to już teraz. No więc bez zbędnych wstępów, zapraszam!

Serek kanapkowy? Nie dziękuję!

Może zacznę od tego, że gdy zakładałam blog, postanowiłam, że będę bardzo wybiórczo dobierać współprace. Wolę polecać Wam marki i rozwiązania, które uważam za wartościowe, a nie tylko te, które się do mnie zgłoszą. Dzięki temu mam dużą dowolność w pisaniu artykułów i to mi bardzo odpowiada. Oczywiście, już na wstępie odrzucam współprace z firmami, które nie pasują do tematyki mojego bloga. Na przykład, jakiś czas temu, dostałam propozycję artykułu sponsorowanego, w którym główną rolę odegrałby…znany serek kanapkowy, a raczej przekąski z nim związane. Spoko, bardzo lubię ten serek i często go kupuję, ale czy to powód, żeby reklamować go na blogu wnętrzarskim? No nie. Nie wyobrażam sobie, żeby pomiędzy artykułami o urządzaniu mieszkania i DIY, pojawił się serek śmietankowy. I myślę, że Wy też sobie tego nie wyobrażacie (no chyba, że się mylę i chętnie zobaczyłybyście u mnie reklamę produktów spożywczych? :D).

Oczywiście, szanuję osoby, który wybrały tę ścieżkę blogowania i absolutnie tego nie potępiam. Chodzi mi tylko o to, że to nie moja bajka. Po prostu.

Na początku był blog

Blog prowadzę już czwarty rok i pomimo tego, że przechodził pewne ewolucje, nadal istnieje i ma się dobrze. Nie ukrywam, że pisanie artykułów, działalność w mediach społecznościowych i inne okołoblogowe sprawy, zajmują całe mnóstwo czasu. Ile dokładnie? A no minimum 2 dni robocze w tygodniu, co daje jakieś 144 godziny w miesiącu (a często dużo dużo więcej). Pozostałe 4 dni (bo najczęściej pracuję 6 dni w tygodniu), przeznaczam na tworzenie projektów wnętrz i prowadzenie sklepu internetowego. Nie piszę tego, żeby się użalać, nic z tych rzeczy! Bardzo to lubię i nie wyobrażam sobie tego nie robić. Chcę po prostu, uświadomić niektóre osoby, że te wszystkie rzeczy nie rodzą się od tak. Że trzeba je stworzyć, że trzeba je opracować, że trzeba poświęcić im czas.

Dodatkowo, dostaję coraz więcej pytań o możliwość odpłatnej aranżacji wnętrz i strasznie się cieszę, że niektóre z nich przekształcają się w fajną współpracę. Jestem bardzo wdzięczna tym, którzy decydują się oddać swoje mieszkanie w moje ręce. Równocześnie rozumiem, że 90% osób rezygnuje ze współpracy, ze względów finansowych. Ale jeśli chcę prowadzić blog, na takim poziomie i z taką częstotliwością, jak teraz, muszę odpowiednio wyceniać moje usługi, żeby zarabiać.
Poza tym, duży ZUS już za pasem 😐

I w tym miejscu kończy się mój, i tak już zbyt długi, tydzień pracy. Trudno jest mi każdemu doradzić – czy to w grupie, czy przez e-maila (choć w miarę możliwości, nadal staram się to robić). Nie mówiąc już o tym, że nie mogę pozwolić sobie na wykonywanie bezpłatnych projektów, tak jak robiłam to kiedyś.

I tak zrodził się pomysł…

Długo rozmyślałam, jak pomóc większej liczbie osób i stworzyć coś bardziej uniwersalnego, niż indywidualny projekt. Dodatkowo, zdawałam sobie sprawę, że to coś, musi być znacznie tańsze niż projekt, by więcej osób mogło sobie na to pozwolić. I tak zrodził się pomysł stworzenia „Przewodnika po wnętrzach”.

A raczej „Przewodników po wnętrzach”, bo chciałabym napisać ich więcej 😉 Pierwszy przewodnik będzie najbardziej rozbudowany, traktujący mieszkanie całościowo – od inspiracji i stylu, przez dobór konkretnych mebli i możliwości aranżacyjne każdego pomieszczenia, aż po dekoracje. Zawarta będzie w nim wiedza, która przyda się osobom, planującym metamorfozę całego mieszkania lub mającym przed sobą wizję aranżacji nowego domu.

Kolejne Przewodniki, będą dotyczyć już konkretnych pomieszczeń (np. łazienka, salon z aneksem, sypialnia, pokój dziecka, pokój nastolatka itd.). Planuję przygotować też Przewodnik o dekorowaniu i dobieraniu kolorów, a także coś na Święta 😉 Ale wszystko w swoim czasie i na pewno nie w tym roku.

Zastanawiam się też nad tym, czy Przewodniki mają być do samodzielnej pracy, czy raczej ze wsparciem i jaka ma być ich forma. Jeśli chcecie pomóc mi podjąć decyzję, zachęcam do wypełnienia ankiety 😉

Za „Przewodnik po wnętrzach” będzie trzeba zapłacić

Mam nadzieję, że Was to nie dziwi, choć w ankiecie pojawiły głosy, że powinien być przecież za darmo, bo jest tyle bezpłatnej wiedzy, że i tak nikt go nie kupi. Albo, że przewodnik powinien kosztować max 10zł. Ktoś inny zaś, doradził mi, żebym została „Influenserem” i promowała płatnie produkty. No przecież właśnie zamierzam to robić, więc o co chodzi? Czym różnią się produkty innych marek od moich własnych produktów?

Zastanawiam się, na ile to wszystko wynika z przekonania, że „mi się należy”, a na ile sama na to zapracowałam, wykonując darmowe projekty i w wielu przypadkach, nie usłyszałam w zamian nawet „dziękuję”. Trochę to smutne, że człowiek się stara, próbuje pomóc, a w zamian dostaje z przysłowiowego „liścia”.

Oczywiście, dostaję też sporo bardzo miłych wiadomości (czy to w mediach społecznościowych, przez e-maila lub nawet w ankiecie), za co naprawdę bardzo Wam dziękuję 🙂

„Przewodnik po wnętrzach” nie będzie dostępny za darmo, bo jego stworzenie zajmie kilkaset godzin pracy. No ogrom, sama nie byłam tego świadoma, zanim się za to nie zabrałam. Najpierw sam pomysł, masa treści, zdjęcia, grafiki, przykłady itd. A ja chcę dostawać wynagrodzenie za ciężką pracę. Tak jak chyba każdy 🙂

Uważam, że jeśli mnie znacie, wiecie jakie mam podejście do projektowania i widzicie różnicę między moimi artykułami, a pierwszymi lepszymi wpisami, pisanymi przez copywriterów, to mi zaufacie, a Przewodnik znajdzie swoją grupę odbiorców. A jak nie to rzucę wszystko i wyjadę w Bieszczady.

Żartuję 😉 Ale będę musiała poważnie zastanowić się, co dalej. Przynajmniej nie będę sobie pluć w brodę, że nie spróbowałam.

A co z blogiem?

Uprzedzając wszelkie obawy i ataki histerii, artykuły na blogu będą się pojawiać minimum raz w tygodniu. Darmowa wiedza nadal będzie dostępna. W „Przewodniku po wnętrzach” informacje będą poukładane chronologicznie, z mnóstwem przykładów, trików i wskazówek, które pozwolą urządzić mieszkanie lub dom samodzielnie.

Mam nadzieję, że nie wyszło zbyt patetycznie, ale oczywiście zrozumiem, jeśli pójdziecie teraz pooglądać śmieszne koty, tak dla odmiany 😉 Starałam się opisać wszystko, co mi leży na sercu i powiedzieć Wam szczerze jak jest. No nic, to do następnego razu!

Iwona z Archistacji

To jak, pomożesz mi stworzyć Przewodnik po wnętrzach?

4 thoughts on “„Przewodnik po wnętrzach” – skąd wziął się pomysł, co to takiego i dlaczego nie będzie dostępny za darmo?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *